To choroba, nie lenistwo!

Kiedy ktoś choruje na zapalenie płuc, nowotwór czy cukrzycę, idzie do lekarza, dostaje leki, a rodzina i znajomi są pełni wsparcia i współczucia. Niestety, choroby psychiczne nie są traktowane tak samo jak choroby dotyczące ciała, mimo że najczęściej są równie niezależne i przykre dla chorującego. Jedna z najczęściej spotykanych, czyli depresja bardzo często zostaje określona jako lenistwo, chorym zarzuca się też, że wymyślili ją sobie dla ułatwienia życia i wzbudzania litości. Tymczasem, choroba zbiera śmiertelne żniwo, bo bardzo wiele chorych nie leczy się, tylko pogrąża w smutku coraz bardziej, co prowadzi do samobójstwa.
Kolejnym problemem jest nastawienie społeczeństwa do leczenia chorób psychicznych. Chcesz wziąć leki, bo masz katar? Ależ proszę bardzo! Chcesz wziąć leki, bo masz depresję? Ależ leczenie jest dla słabych, będziesz zombie, powinieneś sam radzić sobie z życiem, a nie korzystać z ogłupiających tabletek!
Problem w tym, że przyczyną wielu depresji są zaburzenia w działaniu neuroprzekaźników i hormonów, dlatego trudno poradzić sobie z nimi bez wsparcia leków. Poza tym, osoby, która właśnie udała się do onkologa czy kardiologa nie traktujemy z pogardą – niestety, osoby, które przyznają się do chodzenia do psychiatry nie mogą liczyć na to samo. Bardzo często, zwłaszcza w mniejszych społecznościach opowieść o wizycie u tego lekarza łączy się ze stygmatyzacją, pogardą, przypisaniem łatki ,,czubka” i ,,świra”. Wiele osób woli cierpieć z powodu choroby niż zaryzykować, że ktoś z sąsiadów dowie się o ich problemie.
Takie podejście do depresji może mieć korzenie w czasach wiktoriańskich, kiedy uważano, że u mężczyzn jest to stan wywołany przemęczeniem, zbyt dużym wysiłkiem fizycznym, pracą czy stosunkami seksualnymi i potrzebują po prostu odpoczynku i regeneracji, podczas gdy dla kobiet, postrzeganych jako słabe, histeryczne i pozbawione energii jest stanem niejako naturalnym. Niezależnie od płci, zarówno postawa ,,to tylko przemęczenie”, jak i ,,a jak inaczej miałaby się czuć, w końcu jest kobietą” nie służyła prawidłowemu rozumieniu i walce z chorobą, jaką jest depresja.
W ostatnim czasie sytuacja zaczyna się jednak poprawiać, co możemy zawdzięczać na przykład depresyjnym ,,coming outom” wielu znanych postaci. Niektórzy mogą krytykować postawę gwiazd, które zdecydowały się publicznie wyznać, że zmagają lub zmagały się z tym problemem i zarzucić im próbę zdobycia w ten sposób większej sławy czy zainteresowanie mediów, niemniej jednak nie sposób zaprzeczyć, ich iż wyznania powodują wiele dobrych przemian w społeczeństwie. Po przeczytaniu wywiadu z kimś, kto zmagał się z podobnym problemem, a nie jest bynajmniej wyrzutkiem społeczeństwa, osoba chora może podjąć decyzję o leczeniu i poczuć, że choroba nie świadczy o jej słabości. Dzięki wzrostowi świadomości, więcej osób zmagających się z depresją trafia do lekarzy, którzy przepisują im odpowiednie leki i kierują na terapię, dzięki czemu są lub niedługo będą w stanie z powrotem żyć normalnie.

Dodaj komentarz